KG spoleczno - ekonomicznie #3
Helol, helol kochane misie!
Niezle sie zeszlo od ostatniego posta... Coz, powiedzmy ze probowalem w tym czasie wygenerowac z siebie cos madrego po angielsku, co bylo dosc czasochlonne =) No, ale nie przedluzajmy.
Ekonomiczna stratyfikacja spoleczenstwa
Wszystkie powyzsze wyrazy sa po polsku, jakby ktos pytal.
Pisalem juz kiedys o silnej polaryzacji spoleczenstwa na czesc rosyjska i kirgiska, otoz nie jest to jedyna linia podzialu. Druga ma uzasadnienie stricte ekonomiczne.
Kirgistan jako panstwo oraz wiekszosc jego obywateli jest biedna, aczkolwiek wyksztalcila sie tu warstwa ludzi bardzo bogatych. Nie jest to moze sytuacja tak drastyczna jak w Uzbekistanie [ktory jest swoistym 'zlym chlopcem' w regionie niemal w kazdej sprawie, od lamania praw czlowieka przez korupcje po absurdalnie wysoki przyrost
Przyklad? Do niedawna mieszkalem niedaleko centrum Biszkeku, w dzielnicy, ktora nie ma kanalizacji i sklada sie w zasadzie z przypominajacych nasze wsie domkow. Dwa pokoje, kuchnia w dobudowce, laznia w osobnym budyneczku, malenki ogrodek - tak wyglada bardzo duza czesc zabudowy tego miasta. Jednak kiedy wszedlem do mieszkania rodziny Siergieja, w ktorym wedlug pierwotnego planu mialem mieszkac, to mnie zatkalo. 80m2, 4 przestronne pokoje, lazienka, kuchnia, widok na gory... Kupione bodaj 2,5 roku temu i w calosci urzadzone wedlug zachodnich wzorcow, z prysznicem zaopatrzonym w bicze wodne i innym zabawkami tego sortu.
Zreszta to byl dopiero poczatek. Rodzice Siergieja oprocz tego mieszkania maja dom na obrzezach Biszkeku [w trakcie wykonczania] oraz domek nad Issyk Kul. Kiedy pojechalismy do tego ostatniego, mialem okazje przekonac sie, jak wyglada snobizm w wykonaniu kirgiskim. Domek Siergieja [a wlasciwie pol domku - blizniak, rozumiecie] znajduje sie na zamknietym osiedlu, gdzie takie domki ustawione sa w odstepach co 10m, w sam raz tyle, zeby mozna bylo samochody zaparkowac. Jedno Wam powiem - takiej ilosci Lexusow i Grand Cherokee na tak malej powierzchni nie widzialem. Plaza oczywiscie czysciutka, kilka molo, cisza i spokoj. Sielskie osiedle dla bogaczy z Biszkeku i Almaty...
Sam domek, choc ladnie i nowoczesnie urzadzony, wielkiego wrazenia na mnie nie zrobil. Ot, dwa niewielkie pokoje, lazienka i weranda, calosc moze z 30m2.
I tutaj czas na quiz. Ile moze kosztowac mieszkanie 20 min marszrutka od centrum Biszkeku, 80m, fakt ze w bloku i to na 9. pietrze, ale za to z widokiem na gory?
Kiedy rodzice Siergieja je kupowali, dali za nie 11 tys. $. Prawie jak za darmo...
I dla porownania - ile kosztowal ten malenki blizniaczek nad jeziorem?
43 tys. $. Stad tez moje kasliwe uwagi o snobizmie.
Poczulem duza sympatie do tego goscia, ktory nie obnosi sie ze swoim stanem posiadania i pozostaje w porzadku gosciem.
Jezeli ktos z Was mysli o tym, jak zainwestowac pieniadze, to polecam nieruchomosci w Biszkeku. Choc ceny ida ostro w gore od dwoch lat [dwukrotny wzrost w tym czasie], to uwazam, ze wzrosna jeszcze co najmniej 3x, a gdzieniegdzie 5-7x. W niedalekim Almaty ceny mieszkan sa porownywalne do cen warszawskich i mysle ze jest tylko kwestia czasu, gdy Biszkek doszlusuje do tego poziomu. Zwlaszcza, ze wzrost gospodarczy jest na poziomie 6%, sytuacja polityczna od ponad roku jest stabilna, inwestycje rosna. Kiedy spaceruje sie ulicami stolicy, raz po raz mozna napotkac jakis plac budowy. Moge posredniczyc, nawet niewiele wezme.
Uslugi wszelkie
Wzrost wzrostem, inwestycje inwestycjami, ale jeszcze sporo wody w Wisle uplynie, zanim Kirgistan rozwinie sie do poziomu chocby dzisiejszej Polski. Albo tej sprzed 10 lat.
Julia, u ktorej mieszkalem, opowiedziala mi o pozarze, ktory mial miejsce w jej domu rok wczesniej. Na szczescie straz pozarna przyjechala natychmiast po wezwaniu, wiec nic sie nikomu nie stalo, a i dom nie ucierpial jakos przesadnie. Nastepnego dnia chciala zatem zadzwonic na numer strazy i po prostu podziekowac za skuteczna interwencje... Coz, tym razem przez dobre 20 minut nikt nie podniosl sluchawki. Gdyby zatem pozar wydarzyl sie dzien pozniej...
Ostatnio jej mama miala powazne problemy ze zdrowiem. Julia zadzwonila po pogotowie, po czym uslyszala od dyzurnego, ze on nie wie kiedy karetka przyjedzie, nie wie tez gdzie pojazdy sa, bo... nie maja systemu komunikacji radiowej. Czyli karetka jedzie gdzies, wraca powiedzmy po 2 godzinach i dopiero wtedy dyzurny moze przekazac kolejne polecenie. Zreszta karetek na caly Biszkek [milionowe miasto] jest... 5. Nie namyslajac sie dlugo Julia postanowila zadzwonic do prywatnej firmy zajmujacej sie ochrona zdrowia i majaca wlasne karetki. Jakze sie zdziwila, gdy okazalo sie, ze tam sytuacja jest podobna - nie wiadomo gdzie sa, nie wiadomo kiedy przyjada... Ostatecznie pogotowie przyjechalo 2 godziny po pierwszym telefonie.
Troche ciezka atmosfera sie zrobila, prawda? Wiec moze cos lzejszego:
Taka na przyklad telefonia komorkowa. Providerow jest 3, ale na tym podobienstwa z Polska sie koncza. Ot, na przyklad jeden z nich - Fonex - nie udostepnia uslug innych niz rozmowy. Czyli zapomnijcie o SMSach, nie mowiac o bardziej zlozonych uslugach. Megacom, moj provider, to taki odpowiednik naszej Heyah, niedawno wprowadzony, bardzo intensywnie promowany. Szkoda tylko ze mozna dzwonic tylko w Biszkeku [za miastem nie dziala], odpadaja tez telefony czy smsy za granice. Co ciekawe jednak, kiedy slalem SMSy na polskie numery, to dostawalem raporty doreczenia. Do kogo moje wiadomosci trafialy - pojecia nie mam.
Jakosc polaczen jest kiepska. Bardzo czesto zdarza sie, ze jeden z rozmowcow nie slyszy drugiego, zwlaszcza gdy jest sie w budynku. I nie mam tu na mysli betonowych schronow podziemnych na obrzezach miasta, tylko jakiekolwiek budynki, takze w centrum. SMSy od czasu do czasu nie dochodza [raporty doreczenia jednak sa niezawodne - ciekawe, nie powiem], o WAPie nikt tu nie slyszal.
Net to mega zmora. O LANie w mieszkaniu mozna zapomniec, ba! Nawet polaczenia via modem sa tutaj tylko 28.8 kbps. Firmy i organizacje co prawda zakladaja sobie czasem stalki, co jednak ciekawe, koszone sa wtedy nie tylko ryczaltem, ale i za transfer. Czyli o sciaganiu plikow na wieksza skale mozna zapomniec, ale mozna przynajmniej sprawdzic poczte, a zaladowanie wikipedii nie wymaga kilku prob, 15 minut i anielskiej cierpliwosci. I jak tu zyc? Kawiarenki powiadacie? A figa, bo w wiekszosci polaczenie jest porownywalne z modemem, choc tym razem juz 56.6 ;). Sporo czasu mi zajelo, zanim wyczailem taka, w ktorej transfery sa na dobrym poziomie. Co ciekawe nie jest jakos bardzo oblegana... Ostatnio tez mam mozliwosc skoczenia czasem do American Chamber of Commerce i pokorzystania za darmo. No, tam to sie mozna poczuc jak w Europie - 70 kBps jak nic. No i klimat Hyatt, bo tam miesci sie ich biuro, dodaje chwilom spedzonym przed komputerem uroku =).
Powiem Wam jedno - nigdy juz nie bede bezkrytyczny wobec gmaila. Laduje sie toto cale dziesieciolecia, uruchomienie modulu pisania wiadomosci trwa i trwa, a klikniecie 'Send' prowadzi w mniej wiecej polowie przypadkow do bledu... I cala wiadomosc trzeba pisac od nowa. Mowie tutaj oczywiscie o trybie HTML, bo o Javie mozna w ogole zapomniec. Ech... Outlook days revisited.
Sowiecki Sojuzie...
Na moim pierwszym LCC dyskutowalem z gosciem, ktory opowiadal, jak w Moskwie rozmawial z Czeczencami, ktorzy zalowali ze ZSRR sie rozpadlo. Mowili, ze to byla idea, ktora wszystkich scalala, ze panstwo sie rozwijalo. Wtedy nie moglem w to uwierzyc - jak to? Czeczency? Ten dumnie walczacy o niepodleglosc narod? I jeszcze mozna zalowac rozpadu ZSRR ze wzgledow gospodarczych?
Coz, nasza perspktywa jest zdecydowanie zaburzona przez czesc swiata, w ktorej sie znajdujemy. Polska traktuje lata komunizmu jako czas stracony, podobnie panstwa baltyckie, dla ktorych odzyskanie niepodleglosci oznaczalo gwaltowny wzrost gospodarczy i wzrost stopy zyciowej wiekszosci obywateli. Dla panstw Centralnej Azji - wiec moze takze i Kaukazu - czasy wladzy carskiej, a potem radzieckiej, oznaczaly to samo. Zanim pojawili sie Rosjanie w drugiej polowie XIX wieku [czesc Wielkiej Gry z Korona Brytyjska - polecam zapoznanie sie z tematem, chocby przez artykul na Wikipedii], Kirgizi zyli w jurtach, zajmujac sie pasaniem bydla w gorach, zdecydowana wiekszosc z nich byla niepismienna. Rosjanie mieli tutaj misje niemalze prometejska - krzewili zdobycze cywilizacji zachodu, zakladali szkoly i uniwersytety, budowali domy, wprowadzili przemysl. Zastali Centralna Azje skorzana, zostawili murowana =).
Tak dlugo jak decyzje polityczne i gospodarcze zapadaly w Moskwie, korupcja byla... moze nie niska, ale w karbach, milicja i inne sluzby byly... moze nie sprawne, ale jakos dawaly sobie rade, wzrost gospodarczy... moze nie istnial, ale przynajmniej wszyscy mogli znalezc zatrudnienie. Niestety, radzieccy politycy nie zadbali o wykszalcenie lokalnych przywodcow i przekazanie im kultury politycznej wlasciwej panstwom europejskim. Dlatego po rozpadzie ZSRR zegar cofnal sie tu o 150 lat, przywracajac kolosalna korupcje i nepotyzm. Doprowadzilo to Kirgizow do zeszlorocznej rewolucji, ktora byla zaskoczeniem takze dla czesci narodu. Kirgizi sami o sobie mowia, ze sa elastyczni, ze ciezko jest ich poruszyc na tyle, zeby staneli przeciwko wladzy. A jednak rok temu cos peklo, przez Biszkek przelala sie fala rebelii, demonstracje doprowadzily do zmiany wladzy...
Jak jest teraz? Coz, triada heglowska obowiazuje takze w tej dalekiej stronie swiata - ludzie sa rozczarowani, bo nowy prezydent moze i nie kradnie tak jak stary, ale mowi sie, ze ponizej 30% dawnego poziomu stara sie nie schodzic. Nie wprowadzil zadnych drastycznych reform, choc warte docenienia jest np. zniesienie oplat za edukacje w szkole.
Rozpad ZSRR doprowadzil tez do roznych - z pozoru zabawnych - powiklan w kontaktach z sasiadami. Na przyklad droga z Biszkeku przez Talas do Osz miala doslownie 10 kilometrowy odcinek idacy przez Uzbecka Republike Radziecka. W czasach Sojuzu nie bylo to rzecz jasna problemem, ale po podziale i wprowadzeniu obowiazku wizowego miedzy Uzbekistanem i Kirgistanem drugie najwieksze miasto Kirgistanu zostalo czasowo czesciowo odciete od swiata. Nie wiedzec tez czemu, obie republiki mialy na swoim terytorium po kilka enklaw nalezacych do drugiej... Biorac pod uwage, ze w chwili obecnej relacje miedzy Kirgistanem i Uzbekistanem sa napiete i bardzo, bardzo ciezko jest obywatelom Kirgistanu uzyskac uzbecka wize, sytuacja Kirgizow mieszkajacych w tych enklawach jest nie do pozazdroszczenia - nie moga sie ruszyc ze swoich niewielkich miasteczek na wiecej niz 2-3 kilometry.
Sentyment do czasow radzieckich sprawia, ze nikomu nie przeszkadza tutaj to, ze Rosjanie maja swoja baze wojskowa pod Biszkekiem. Swoja droga jestem ciekaw czy i, jesli tak, ile placa. Po drugiej stronie miasta jest baza amerykanska - US Army placi na pewno. Uzbekistan, dopoki nie przeszedl na ciemna strone mocy, pozwalal Amerykanom na utrzymywanie bazy na swoim terytorium i dostawal w zamian bodaj 1,5 mld $ pomocy wojskowej i gospodarczej rocznie. Po wykolegowaniu z Uzbekistanu Kirgistan pewnie zyskal na znaczeniu - ciekawe czy potrafili to wykorzystac.
Drobiazgi
Dobra, to jeszcze pare slow na zakonczenie.
Jezeli ktos z Was kiedys zdecyduje sie na prace z Kirgizami, to niech zaopatrzy sie w duza doze cierpliwosci. Spoznienie rzedu 15 minut to niemal nietakt podobny do polskiego przyjscia w gosci za wczesnie. Nie no, oczywiscie przesadzam, ale nasze spotkania zaczynaja sie czesto i z godzinnym opoznieniem, co na poczatku doprowadzalo mnie do szewskiej pasji, ale teraz jestem w stanie wrzucic na luz i cierpliwie czekac na wszystkich. Gorzej, ze przez ostatnich pare dni sam zaczalem sie spozniac po 5-10 minut... Julia prowadzi firme ze swoim najlepszym przyjacielem - Nurlanem, z ktorym znaja sie chyba juz z 6 lat. Mowi, ze zawsze kiedy umawia sie z nim np. na 10, to przychodzi o 10:30 i jeszcze sie nie zdazylo, zeby to on na nia czekal.
Ostatnio do kin wszedl nowy film produkcji kazachskiej - Koczownik. Wybralem sie na toto, rzecz jasna po rosyjsku [BTW: wszystkie filmy, tak w kinach jak i w TV, sa dubbingowane] i bylo bardzo, bardzo przyjemnie. Nie tylko ze wzgledu na urodziwe zenskie towarzystwo i okazje - moje urodziny - ale i ze wzgledu na sam film. Dzielo to pachnie nasza Trylogia - 2 panow i niewiasta na tle dramatycznych wydarzen historycznych, niezle sceny batalistyczne, sporo naprawde dobrze nakreconych pojedynkow tudziez roznych akrobacji na koniach. Mam nieokreslone wrazenie, ze gdybym rozumial kwestie wyglaszane przez aktorow, to moje wrazenie mogloby sie pogorszyc... Jakos ostro zajezdzalo patosem w stylu Van Helsinga choc moze sie myle... Wspominam o tym filmie, bo sporo elementow kultury jest wspolnych dla Kirgizow i Kazachow, wiec jesli chcecie zobaczyc jurty, Capture the Flag przy uzyciu martwej owcy, stroje i inne rzeczy, ktore staram sie tutaj czasem opisac, to zachecam do sciagniecia. Lub wybrania sie do kina, rzecz jasna, jesli to gdzies u nas graja.
Jeszcze slowko o kulturze politycznej Kirgistanu - nie wiem czy zostalo to w Polsce szerzej odnotowane, ale jeden z najbardziej prominentnych tutejszych politykow, nieformalny przywodca opozycji, czlowiek, o ktorym mowi sie, ze moze zostac kolejnym prezydentem, zostal w Polsce aresztowany za probe przemytu narkotykow. Gosc mial przy sobie ponad pol kilo heroiny... Ocena tego incydentu byla, z tego co zauwazylem, podobna w obu krajach - prowokacja zmierzajaca do usuniecia konkurenta obecnego prezydenta. Zreszta polski sad wypuscil polityka bodaj po 2 dniach. Facet mial szczescie, ze nie zostal zatrzymany w Turcji [przesiadal sie tam na samolot do Polski] - slyszalem ze sa tam o wiele, wiele mniej tolerancyjni dla ludzi przewozacych narkotyki... Niezaleznie od wlasnej swiadomosci ich posiadania. W Kirgistanie podrzucaja narkotyki, na Ukrainie truja... A w Polsce to sie ludzie podniecaja jak Mulat mownice zablokuje. Phi!
No nie powiem, brakowalo mi mozliwosci wyzycia sie w ojczystym jezyku =) Na przyszly tydzien planuje kilka dni wolnego, coby wybrac sie na poludnie Kirgistanu - Osz, Jalalabad, te sprawy. Ponoc tam o wiele mocniej mozna poczuc kulture Centralnej Azji... Bardzo jestem ciekaw co tam mi dadza do zjedzenia.
1 Comments:
witam !
poczytałam sobie trochę pański blog dziś, będąc Kirgizką byłam ciekawa co mógł napisać polak o moim kraju... :) O niektórych spostrzeżeniach można co nie co podyskutować... :) No i chciałam zaprosić pana do naszego kirgisko-polskiego portalu www.kyrgyzstan.pl
pozdrawiam
Post a Comment
<< Home