Monday, September 25, 2006

KG spoleczno - ekonomicznie #4

Zwrocil mi ostatnio uwage jeden z wazniejszych dla mnie czytelnikow tego bloga, ze odmalowuje tu obraz Kirgistanu wybitnie niekorzystny. Zadumalem sie, przeczytalem ostatniego posta z tej serii po raz kolejny i z niejakim zdziwieniem odkrylem, ze ma sporo racji.

I wszystko byloby moze nawet i w porzadku, bo przeciez nigdzie nieprawdy nie napisalem, gdyby nie to, ze zyje mi sie tu bardzo, bardzo przyjemnie. Dlaczegoz zatem obraz w Waszych umyslach tworzony innym mialby byc?

Zastanowilem sie z czego to wynika. Czego jeszcze nie opisalem, a co decyduje o mojej radosci z obcowania z lu...

No wlasnie! Ludzie!

Moge pisac o biedzie tego kraju czy nabijac sie z drobnych opoznien cywilizacyjnych, ale wiekszosc ludzi, ktorych spotkalem na swojej drodze, zasluguje na bardzo duzy szacunek. Przede wszystkim sa inteligentni, przyjemnie sie z nimi rozmawia, wiedza, co sie dzieje wokol nich, maja swoje poglady i chetnie o nich dyskutuja.

Sa tez bardzo dobrze wyksztalceni - stare programy nauczania w stylu radzieckim moze i nie zawieraja za wiele wiedzy przydatnej na codzien, ale duza ilosc teorii z roznych dziedzin pozwala na swobodna konwersacje na najrozniejsze tematy. Poza tym wielu ze studentow, z ktorymi rozmawiam, wlada biegle kilkoma jezykami. Julia, u ktorej mieszkalem, zna biegle kirgizki, rosyjski, niemiecki i angielski. Nellya, jedna ze zrekrutowanych w sierpniu osob, zna kirgizki, rosyjski, angielski, uczy sie tureckiego i chinskiego. Podobnie Ainura. Elina wlada rosyjskim, niemieckim i angielskim. Niezle nie? Poczulem sie niezlym mlotkiem, zwlaszcza ze Nellya i Elina sa ode mnie rok mlodsze. Bede musial przydusic niemiecki i rosyjski jak wroce. W koncu nie bede do konca zycia szukal kirgizkiego piwa ;).

Po czesci znajomosc jezykow jest efektem bardzo rozwinietych programow wymianowych. Julia byla na krotkich, miesiecznych wymianach w Norwegii i bodaj Niemczech, Ainura byla semestr w Norwegii, Aigul semestr w Stanach i semestr w Sankt Petersburgu, Asel... No Asel to jest w ogole numerantka ;) Byla w Stanach, studiowala na Bialorusi, na Ukrainie, teraz pracuje w Kazachstanie. Daje rade dziewczyna ;)

Mama tak mnie wychowala, ze czuje szacunek do ludzi, ktorzy ciezko pracuja. I Kirgizi zdecydowanie na szacunek zasluguja. Wielu ludzi z tych, ktorzy pracuja z nami na codzien oprocz studiow ma jeszcze jakas prace i do tego zdecydowali sie zostac wolontariuszami dla AIESEC. Chcialbym przypomniec [bylo to w jednym z poprzednich postow], ze organizacja pracy na uniwerkach jest tu zdecydowanie mniej elastyczna niz w Polsce i naprawde trzeba uczeszczac na zajecia. A do tego praca i AIESEC... I nikt sie nie skarzy, wszyscy traktuja to normalnie...

A przy tym ludzie sa tu naprawde niesamowicie serdeczni. Na przyklad wybieram sie na poludnie Kirgistanu w srode i powiedzialem o tym paru osobom... Coz, wyglada na to, ze bede mial wiecej przewodnikow niz bede w stanie obskoczyc ;) Naprawde, wszyscy staraja sie jak moga, zeby moj pobyt tutaj byl ciekawy, czesto spotykam sie nawet nie z AIESECowcami, ale z ich znajomymi, czy ludzmi poznanymi mniej lub bardziej przypadkowo. Albo taka Ainura - maja z rodzina 2 czy 3 pokojowe mieszkanie, zaden luksus, mieszkaja tam w 5 osob, a mimo to gdy powiedzialem, ze nie mam gdzie sie zatrzymac, to niemal natychmiast zaproponowala, ze moge kimac u nich. I powtorzyla to jeszcze kilka razy.

Fajnie, nie powiem.

Tak wiec polecam Kirgistan wszystkim osobom nastawionym na relacje - nie zawiedziecie sie... Masa ciekawych osob do poznania - i jeszcze chetnych do rozmowy. Tzn jezeli chcialo im sie gadac ze mna, to z Wami to juz w ogole noce beda spedzali na pogaduchach =).

0 Comments:

Post a Comment

<< Home